Wyładowanie elektrostatyczne a pył palny – kiedy ESD przestaje być „dyskomfortem”?

Wyładowanie elektrostatyczne a pył palny – kiedy ESD przestaje być „dyskomfortem”?

Statyka kojarzy nam się z „małym kopnięciem” przy dotknięciu klamki. W instalacjach z pyłami palnymi takie „małe kopnięcie” potrafi jednak zamienić filtr, silo czy przenośnik w miejsce zapłonu. Różne wyładowania elektrostatyczne mają różną energię – i nie każde wyładowanie elektrostatyczne jest w stanie zapalić chmurę pyłu. W tym tekście porządkujemy temat: jakie wyładowania spotykamy w praktyce, które z nich są realnie groźne dla pyłów w kontekście ATEX oraz jak projektowo i eksploatacyjnie ograniczamy ryzyko, zanim „iskra” przestanie być metaforą.

Dlaczego wyładowania elektrostatyczne są szczególnie groźne przy pyłach?

Przy pyłach palnych statyka jest groźna dlatego, że energia typowych wyładowań często przewyższa minimalną energię zapłonu wielu pyłów. W branżach takich jak drewno, spożywka, farmacja, tworzywa czy metale, zapłon chmury pyłowej bardzo często zaczyna się od ESD – zwłaszcza wtedy, gdy proces generuje ładunki i jednocześnie tworzy warunki do powstania chmury.

Żeby doszło do zapłonu, chmura pyłu potrzebuje „tylko” dwóch rzeczy: stężenia powyżej MEC (Minimum Explosible Concentration) oraz źródła zapłonu o energii równej lub większej niż MEZ/MIE. I tu zaczyna się problem, bo typowe obiekty w zakładzie potrafią oddać energię, która nie wygląda groźnie… dopóki nie zestawimy jej z MIE.

Przykładowe energie wyładowań elektrostatycznych z obiektów spotykanych w praktyce:

Zabezpiecz pracowników i mienie!

Zapewnij swojej firmie ocenę zagrożeń, która realnie podnosi poziom bezpieczeństwa.

  • człowiek – ok. 90 mJ,
  • wiadro – ok. 10 mJ,
  • cysterna drogowa – ok. 2000 mJ.

A teraz druga strona porównania – minimalna energia zapłonu wielu pyłów:

  • aluminium – ok. 10 mJ,
  • cukier – ok. 30 mJ,
  • mąka – ok. 50 mJ.

Wniosek jest niewygodny, ale prosty: w świecie pyłów statyka nie jest „zjawiskiem komfortu”. To źródło energii, które wprost „wystarcza” do zapłonu wielu mieszanin pył–powietrze. 

Dlatego w podejściu ATEX nie traktujemy ESD jako dodatku do analizy – tylko jako pełnoprawny scenariusz zapłonu, który trzeba opisać, policzyć i „zamknąć” środkami technicznymi.

MEZ/MIE pyłów a energia ESD – proste porównanie, które robi różnicę

Jeśli znamy MIE pyłu, możemy szybko ocenić, które wyładowania elektrostatyczne są krytyczne, a które zwykle nie mają „z czym zapalić”. MEZ (często podawane jako MIE – Minimum Ignition Energy) to minimalna energia iskry zdolna zapalić mieszaninę pyłu z powietrzem. I właśnie dlatego MIE jest tak praktyczne – pozwala przestać zgadywać.

Dla pyłów wrażliwych (np. drobne proszki metaliczne) MIE potrafi być < 10 mJ. Dla typowych pyłów organicznych (mąki, cukry, skrobie) to zwykle kilkanaście do kilkudziesięciu mJ. MIE rośnie, gdy rośnie wielkość cząstek i zawilgocenie – ale to nie znaczy, że temat znika. To znaczy tylko, że zmieniają się scenariusze.

Przeczytaj również:  Jakie są koszty związane z Oceną Zagrożenia Wybuchem?

Kluczowy krok w analizie wygląda tak:

  • bierzemy MIE konkretnego pyłu (z badań lub dokumentacji),
  • zestawiamy z energią potencjalnego wyładowania (typ wyładowania + geometria + warunki procesu),
  • wybieramy środki ochronne adekwatne do tego, co naprawdę może zapalić chmurę.

To jest dokładnie ten moment, w którym warto sięgnąć po wiedzę o samym parametrze – bo bez niego ocena ryzyka ESD bywa „opisowa”. 

W praktyce Atex Doradztwo łączymy to w jeden proces: ocena zagrożenia wybuchem + identyfikacja źródeł zapłonu + dobór środków ochrony. Wtedy MIE nie jest „ciekawostką”, tylko parametrem, który wpływa na projekt i eksploatację.

Rodzaje wyładowań elektrostatycznych w praktyce – co spotykamy w instalacjach pyłowych

W instalacjach z pyłami rozróżniamy przede wszystkim wyładowania jednoelektrodowe (na izolatorach i w chmurze) oraz dwuelektrodowe (między przewodnikami) – i to drugie najczęściej daje największą energię. Akademickich podziałów jest więcej, ale w zakładzie liczy się pytanie: czy to ma energię zdolną zapalić nasz pył?

Najprostszy, użyteczny podział wygląda tak:

Wyładowania jednoelektrodowe (jedna „elektroda” + powietrze):

  • wyładowania snopiaste (brush discharges),
  • wyładowania snopiaste rozprzestrzeniające się (propagating brush, Lichtenberga),
  • wyładowania stożkowe (cone discharges) z nagromadzonych pyłów.

Wyładowania dwuelektrodowe (między dwoma przewodnikami):

  • klasyczne wyładowania iskrowe (spark discharges),
  • wyładowania koronowe (zwykle przy ostrych krawędziach i wysokim napięciu),
  • inne konfiguracje, które w praktyce i tak „sprowadzają się” do problemu różnicy potencjałów i drogi rozładowania.

W dalszych częściach skupiamy się na tych typach, które w praktyce najczęściej robią „robotę zapłonową” przy pyłach: iskrapropagating brush oraz cone discharges. Snopiaste klasyczne i korona też omawiamy, ale z uczciwym zaznaczeniem, kiedy są mniej krytyczne dla „czystych” chmur pyłu.

Wyładowania iskrowe – najprostszy scenariusz, który najczęściej kończy się źle

Wyładowanie iskrowe jest groźne, bo potrafi mieć energię wielokrotnie większą niż MIE większości pyłów. Iskra elektrostatyczna to rozładowanie między dwoma przewodzącymi obiektami o różnych potencjałach – np. naładowany element instalacji i uziemiona konstrukcja.

W praktyce to nie jest zjawisko „laboratoryjne”. Typowe scenariusze z zakładów pyłowych to:

  • nieuziemiony element metalowy w filtrze, cyklonie, zasobniku,
  • elastyczny przewód z elementami metalowymi, ale bez ciągłości uziemienia,
  • człowiek lub wózek, który nie jest połączony potencjałowo, a dotyka konstrukcji w strefie zagrożonej wybuchem,
  • zbiorniki pośrednie, beczki, big-bagi – gdy zadziała „izolacja” przez farbę, zabrudzenie, luźny zacisk.

Jeżeli mamy zestawienie energii typu „człowiek ok. 90 mJ” vs pyły o MIE rzędu 10–50 mJ, to widać, że w wielu przypadkach wystarczy jedno dotknięcie w złym momencie. I dlatego w strefach pyłowych fundamentem jest uziemienie i połączenia wyrównawcze – konsekwentne, sprawdzane, mierzone, a nie „zrobione kiedyś”.

Jeśli potrzebujemy domknąć temat praktycznie, bardzo dobrze łączy się to z uziemieniem jako środkiem ochrony – zachęcamy do przeczytania wpisu o tym, dlaczego uziemienie jest tak kluczowe w strefach Ex.

Wyładowania snopiaste, propagating brush i stożkowe – trzy zjawiska, których nie wolno wrzucać do jednego worka

Nie każde „strzelanie statyki” ma energię zdolną zapalić chmurę pyłu – dlatego musimy rozróżniać typ wyładowania i warunki, w jakich powstaje. To rozróżnienie pozwala uniknąć dwóch błędów: lekceważenia realnego ryzyka oraz „paniki projektowej”, która kończy się nadmiernymi kosztami bez wzrostu bezpieczeństwa.

Wyładowania snopiaste (brush discharges)

Pojawiają się na powierzchniach izolujących (tworzywa, folie, wykładziny), gdy naładują się względem otoczenia. Ich energia bywa typowo rzędu 1–4 mJ.

Dla „czystych” chmur pyłu to często za mało, żeby zapalić mieszaninę – ale nie znaczy to, że temat znika. Snopiaste potrafią być istotne, gdy:

  • mamy mieszaniny hybrydowe (pył + palny gaz/pary),
  • w procesie występują pyły o ekstremalnie niskim MIE,
  • powierzchnie izolujące są duże i ładunki gromadzą się długo.
Przeczytaj również:  Porównanie certyfikatów ATEX i IECEx – co wybrać dla swojej instalacji?

Wyładowania snopiaste rozprzestrzeniające się (propagating brush)

Tu robi się poważnie. Propagating brush występuje na cienkich warstwach izolacyjnych na podłożu przewodzącym (np. powłoka z tworzywa na metalu). Przy odpowiednich warunkach może dojść do wyładowania o energii rzędu setek mJ, a nawet dżuli.

To jest scenariusz, który bywa niedoceniany, bo „przecież to tylko farba/wykładzina”. A jednocześnie to jeden z tych przypadków, gdzie statyka potrafi mieć ogromny zapas energii względem MIE pyłów.

Wyładowania stożkowe (cone discharges)

Powstają podczas napełniania silosów i zbiorników pyłami, gdy ładunek gromadzi się w stożku zsypowym i na ścianach. Ich energia bywa szacowana na kilkanaście do kilkudziesięciu mJ – czyli często w zakresie, który już „pasuje” do MIE wielu pyłów organicznych.

Cone discharges są szczególnie istotne przy:

  • wysokich prędkościach napełniania,
  • transporcie pneumatycznym,
  • big-bagach i zasobnikach pośrednich,
  • ścianach z tworzywa lub powierzchniach izolowanych.

Właśnie dlatego w analizie ATEX nie wystarczy hasło „ESD istnieje”. Potrzebujemy odpowiedzi: jakie ESD, gdzie, z jaką energią i czy nasz pył jest na to wrażliwy.

Co z tego wynika dla zakładu – działania, które realnie ograniczają ryzyko zapłonu pyłu

Najskuteczniejsza strategia wobec wyładowań elektrostatycznych to połączenie trzech rzeczy: uziemienia, kontroli materiałów oraz kontroli procesu generującego ładunki. Każdy z tych elementów osobno coś daje, ale dopiero razem domykają scenariusze.

W praktyce wdrażamy to krok po kroku:

  • uziemianie i połączenia wyrównawcze wszystkiego, co przewodzi:
    • silosy, filtry, cyklony, przenośniki, zbiorniki, rurociągi,
    • stanowiska napełniania worków i big-bagów,
    • elementy mobilne (beczki, wózki),
    • kontrola osób poprzez obuwie/podłogi w strefach, gdzie ma to sens,
  • świadomy dobór materiałów i powłok:
    • ograniczanie dużych powierzchni izolujących w strefach pyłowych,
    • ostrożność przy wykładzinach i powłokach wewnątrz urządzeń, bo to one potrafią zbudować scenariusz propagating brush,
  • kontrola procesów, które generują wysokie ładunki:
    • prędkość napełniania silosów i zbiorników,
    • transport pneumatyczny, przesypy, zrzuty, separacja, suszenie,
    • ograniczanie miejsc, gdzie pył tworzy stabilne chmury w pobliżu potencjalnych źródeł rozładowania.

Do tego dochodzi fundament „data-driven”: badania parametrów wybuchowych pyłów (m.in. MIE, MEC, Kst, Pmax) i odniesienie ich do scenariuszy ESD. Bez znajomości MIE trudno uczciwie powiedzieć, które wyładowania są krytyczne, a które są głównie „hałasem” w analizie.

W Atex Doradztwo dokładnie na tym opieramy doradztwo: ocena zagrożenia wybuchem, analiza źródeł zapłonu, rekomendacje techniczne i aktualizacja dokumentacji ATEX – tak, żeby środki ochrony były adekwatne do energii możliwych wyładowań, a nie dobrane „na wszelki wypadek”.

Jakie wyładowania elektrostatyczne są najgroźniejsze dla chmur pyłu?

Najczęściej krytyczne są wyładowania iskrowe, a w specyficznych konfiguracjach także propagating brush oraz wyładowania stożkowe przy napełnianiu silosów.

Czy wyładowanie snopiaste (brush) może zapalić pył?

Zwykle ma zbyt małą energię dla „czystych” chmur wielu pyłów, ale może być istotne przy mieszaninach hybrydowych (pył + gaz/pary) albo pyłach o bardzo niskim MIE.

Dlaczego porównanie MIE pyłu i energii wyładowania jest tak ważne?

Bo pozwala przejść z ogólników do decyzji: które scenariusze ESD są realnie zdolne do zapłonu, a które wymagają jedynie kontroli organizacyjnej.

Czy uziemienie zawsze wystarczy, żeby wyeliminować ryzyko ESD?

Uziemienie jest podstawą dla przewodników, ale nie rozwiązuje całego problemu. Wciąż zostają izolatory, powłoki, wykładziny, procesy generujące ładunki oraz sytuacje, gdzie połączenie jest nieciągłe lub „pozorne”.

Kiedy temat ESD powinien wrócić do dokumentacji ATEX?

Zawsze wtedy, gdy zmienia się pył, parametry procesu (prędkości, transport), materiały (powłoki, węże, wykładziny) albo gdy pojawia się zdarzenie typu near miss związane z iskrą lub porażeniem statycznym.

Autor artykułu

Andrzej Bobula

Ekspert ds. bezpieczeństwa w obszarze ATEX i bezpieczeństwa maszyn, specjalizujący się w ocenie ryzyka wybuchu oraz analizie maszyn używanych do produkcji materiałów wybuchowych. Uprawniony do wykonywania prac związanych z dostępem do materiałów wybuchowych (Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia). Posiada bogate doświadczenie w zakresie certyfikacji maszyn zgodnych ze standardami ATEX oraz oceny zgodności maszyn z Dyrektywą Maszynową 2006/42/WE (CE).

Podobne wpisy